Sojusz Lewicy Demokratycznej w Zgierzu   SLD Zgierz
SLD
Powiat Zgierski
Aleksandrów Łódzki
m. Głowno
m. Ozorków
Parzęczew
Stryków
gm. Zgierz
m. Zgierz
Galeria
Porady prawne
Kontakt
Logowanie
Aktualizacja:
  8 wrzesień 2010 

Od dnia 18.IV.2006r.
zarejestrowano wizyt:
M8B Counter v1.2

46039

14 LIPCA 2010 r. Rok XX Nr 28 (761) Drukuj E-mail
Ścieżka rowerowa do kościoła
Po uważnym zapoznaniu się z wakacyjną ofertą spędzania wolnego czasu w Zgierzu, nie pozostaje nic innego jak zostać w domu. Taka to filozoficzna refleksja mnie dopadła, po kilku wakacyjnych wycieczkach rowerowych i pieszych.
Dołożyłem starań i starałem się odszukać drugie miasto powiatowe w Polsce, które nie posiada choćby 1 km ścieżki rowerowej. Nie udało mi się odnaleźć. Natomiast w trakcie poszukiwań znalazłem 647 m ścieżki rowerowej w samym Zgierzu. Dlaczego o tym akcie nie ma wzmianki w serwisach miejskich? Może ta ścieżka to samowola budowlana?
Ścieżka usytuowana jest wzdłuż ul. Parzęczewskiej i praktycznie kończy się w bramie kościoła. Dziwny cel wycieczek rowerowych ale pierwszą ścieżkę w Zgierzu już mamy!
Gorzej jest natomiast z informacjami o trasach rowerowych. Zarówno portal miejski oraz Ilustrowany Tygodnik Zgierski zachęcają do wycieczek rowerowych po terenach leśnych Nadleśnictwa Grotniki. Niestety z dziwnych powodów wiele z tych tras jest zamkniętych, bo prowadzone są prace leśne /wycinka drzew/. Natomiast same drogi po przejazdach ciężarówek z pniami, raczej nie nadają się do rowerowych spacerów. Wielu miłośników aktywnego wypoczynku, kierowanych błędnymi informacjami błądzi po lesie, szukając drogi powrotnej do Zgierza lub alternatywnych tras do Grotnik.
Ja mam taki pomysł, żeby włodarze miasta zamiast budowania kolejnego pomnika, zmieniania nazw kolejnych ulic, rond czy placów, zbudowali ścieżkę rowerową i nazwali ją patronem czy ideą wg własnego klucza. Po co budować Pomnik Wolności jak można zbudować ku radości wielu rowerową Aleję Solidarności i solidarnie będą po niej jeździć mieszkańcy, radni i młodzież Zgierza.
Aż się prosi, aby taka aleja połączyła Osiedle 650 lecia z Malinką.

KAJA

ZGIERZ NA PIKNIKU FUNDUSZY EUROPEJSKICH
W ŁODZI
W dniu 27 czerwca 2010 r. na Rynku Manufaktury w Łodzi odbył się PIKNIK FUNDUSZY EUROPEJSKICH, organizowany przez Marszałka Województwa Łódzkiego. W imprezie wzięły udział gminy z naszego terenu. Każdy z beneficjentów promował wybrany przez siebie projekt, realizowany przy pomocy środków europejskich.
W tak ważnym wydarzeniu wziął udział również Zgierz. Wydział Pozyskiwania i Zarządzania Środkami Pomocowymi Urzędu Miasta Zgierza wraz z Centrum Kultury Dziecka w Zgierzu prezentowali obecnie realizowany projekt pn.: „Budowa wielofunkcyjnej sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 12 w Zgierzu”.
Wśród atrakcji zaproponowanych przez Zgierz znalazł się występ taneczny formacji hip-hop NATE 8 (pod kierunkiem artystycznym Sylwii Kucharskiej), która działa przy CKD. Historia opowiedziana tańcem odwoływała się do tematyki wyrównywania szans. Dwie grupy tancerzy, z których jedna symbolizowała dzieci, mające w swojej szkole doskonale wyposażoną salę gimnastyczną, ćwiczą na niej wszystkie dyscypliny sportowe i są w tym naprawdę dobrzy. Druga grupa tancerzy odwoływała się do dzieci, które w swojej szkole nie mają sali gimnastycznej, a ich lekcje wf odbywają się na korytarzu szkoły. Bardzo chcą ćwiczyć, ale nie mają miejsca na realizowanie swoich pasji. Nie mają takich samych szans jak ich rówieśnicy. Wówczas na scenie pojawia się tancerz ubrany symbolicznie - jest on synonimem Unii Europejskiej. Daje on biedniejszym dzieciom salę gimnastyczną w ich szkole, czym wywołuje ogólną radość. Wszyscy tancerze tworzą duży zespół i od tej pory trenują razem. Dzięki wsparciu UE stają się najlepszą drużyną koszykówki w naszym kraju. Muzyka wykorzystana w układzie była splotem hip-hopowych utworów. Z utworami przeplatały się elementy gry aktorskiej.
Zgierz gościł również na stoisku promocyjnym Regionu Centralnego, gdzie zapewniono mnóstwo atrakcji uczestnikom pikniku. Wśród ulotek i balonów promujących projekt Zgierzanie zapewnili body painting dla dzieci, czyli malowanie twarzy (z wykorzystaniem symboliki unijnej), oraz loterię z nagrodami, gdzie pytania odwoływały się do Europy. Wśród maskotek zgierski jeż rozdawał materiały o mieście i budowie sali gimnastycznej przy SP 12.
Dobra zabawa udzielała się również VIP-om, wśród nich na pikniku można było spotkać m. in. głównego organizatora Marszałka Województwa Łódzkiego, posłów oraz prezydenta miasta Zgierza – Jerzego Sokoła.

Piszemy do Sokoła
Szanowny Panie Prezydencie Miasta Zgierza,
Pańska odpowiedź z dnia 17 czerwca 2010r. zamieszczona w nr 25 Tygodnika Zgierskiego spotkała się z dużym zainteresowaniem w naszej redakcji. Na podstawie art. 31 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe zamieszczono Pański list, który powinien zawierać „rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej". Pana list niczego nie wyjaśnia zaś nieścisłości mnoży.
Osobiście odnoszę wrażenie, że:
a) podpisał Pan ten list nie czytając go, lub
b) podpisał Pan ten list licząc na to, że go nikt nie przeczyta.
List ten został przeczytany bardzo dokładnie. Oto pobieżna analiza jego treści:
„Pan Lech Dąbski podczas swojego wystąpienia na sesji Rady Miasta Zgierza w dniu 27 maja 2010 roku nie zwalniał się z pracy i w czasie sesji pełnił obowiązki naczelnika Wydziału Zamówień Publicznych. Należy do nich między innymi uczestnictwo w obradach RMZ.”
Są to bardzo ważne informacje i bodaj jedyne, które spełniają warunki sprostowania. Natomiast już w następnym zdaniu rozpoczyna Pan niezbyt finezyjną żonglerkę terminami.
„Tak, jak każdy mieszkaniec Zgierza może w tym czasie zabierać głos i wyrażać swoje opinie.”
W tym zdaniu już zawarł Pan zaprzeczenie ewidentnemu faktowi zawartemu w zdaniu poprzednim, czyli „ w czasie sesji pełnił obowiązki naczelnika Wydziału Zamówień Publicznych” więc tym samym nie był „ jak każdy mieszkaniec Zgierza”. Za pobyt na obradach RMZ pobierał wynagrodzenie i reprezentował Prezydenta Miasta Zgierza. Jeśli na czas zebrania nie zwalniał się z pracy, nie korzystał z urlopu, nie przebywał na zwolnieniu lekarskim to oznacza, że wykonywał zadanie zlecone mu przez Prezydenta Miasta Zgierza, na co powinien mieć stosowne upoważnienie.
„Wolność głoszenia swoich poglądów, nawet jeżeli nie są one w danym momencie popularne, jest jedną z fundamentalnych zasad demokracji i jako Prezydent Miasta Zgierza nie zamierzam nikomu tego prawa ograniczać.”
To zdanie powstawało chyba bez nakrycia głowy i w postawie zasadniczej. Panie Prezydencie czemu ma służyć ten popis demagogii. W podręczniku dla studentów I roku prawa „Logika Praktyczna” autorstwa prof. Z. Ziembińskiego jest rozdział pt. UMIEJĘTNOŚĆ PRZEKONYWANIA, w którym jest § 4 pt. Nielojalne fortele erystyczne. Jednym z opisanych forteli jest tzw. argumentum ad populum /Sam termin chyba nie wymaga wyjaśnień/. A oto co sam nieżyjący już autor pisze:
„Źle też świadczy o dyskutancie, gdy w swym przemówieniu ucieka się do demagogii, do argumentów nierzeczowych, ale rozbudzających podniecenie uczuciowe u słuchaczy nie znających się na rzeczy, by w ten sposób odwrócić uwagę od spraw istotnych.”
W artykule „Mieszkaniec, urzędnik, czy posłaniec?” w żadnym zdaniu nie padł nawet cień wątpliwości o ograniczeniu wolności poglądów czy podważaniu zasadności demokracji. Podstawowe pytanie brzmiało: Kogo ten pan reprezentował na ww sesji RMZ? I na to pytanie odpowiedział Pan w pierwszym zdaniu. Jednak, pragnę Panu przypomnieć, że urzędnicy raczej powinni udzielać odpowiedzi na pytania niż zadawać i mnożyć kolejne pytania i wątpliwości. Z sensu Pana wypowiedzi wynika niezbicie, że treść wystąpienia naczelnika była Panu znana i w pełni ją Pan aprobuje. Wszak nie wspomniał Pan o wszczęciu jakichkolwiek kroków wyjaśniających czy dyscyplinarnych w stosunku do pracownika wykonującego obowiązki na podstawie udzielonego mu przez Prezydenta Miasta Zgierza pełnomocnictwa.
Pana postawa i tok rozumowania, jednak rodzi bardzo niebezpieczne konsekwencje.
Wizerunek i estetyczny wygląd pracowników UMZ jest sprawą oczywistą i niebawem w ramach dbałości o to dobro pracownice masowo w czasie pracy będą wychodzić na wizyty stomatologiczne, kosmetyczne czy fryzjerskie. Potem konsekwentnie pracownicy będą w ramach swoich obowiązków /estetyczny wygląd/ „wyskakiwać” na zakupy po promocyjnych cenach w np. łódzkiej Manufakturze. Następnie pracownicy w czasie pracy będą prowadzić kampanie wyborcze przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Działania te mieszczą się, jak to był łaskaw Pan ująć, „Wolność głoszenia swoich poglądów, nawet jeżeli nie są one w danym momencie popularne, jest jedną z fundamentalnych zasad demokracji i jako Prezydent Miasta Zgierza nie zamierzam nikomu tego prawa ograniczać.”
Panie Prezydencie czy Pan to naprawdę przeczytał uważnie przed wysłaniem do naszej redakcji?
Ostatnie zdanie ze sprostowania, cytuję:
„Fakt, że pan naczelnik zabrał głos w punkcie „Zapytania mieszkańców” nie pozostawia wątpliwości w czyim imieniu występował.”
Proponuję ustalić w sposób nie budzący żadnych wątpliwości kogo ten pan w czasie sesji RMZ reprezentował, od kogo za to wystąpienie wziął pieniądze w formie wynagrodzenia, a potem udzielić naszym czytelnikom odpowiedzi.
Pan Lech Dąbski w czasie RMZ reprezentował*:
a) Prezydenta Miasta Zgierza;
b) mieszkańców Zgierza;
c) Lecha Dąbskiego;
d) Jeża z miasta Zgierza;
e) kogoś innego.
* wybrać jedną prawidłową odpowiedź

KAJA

Perły w Koronie i cuda Zgierza
Ostatnio istnieje tendencja do tworzenia różnych współczesnych wersji nowych 7 cudów świata. I tak mamy: „7 nowych cudów świata” - będących dziełem człowieka, „7 nowych przyrodniczych cudów świata” - w finale tego konkursu znalazły się Wielkie Jeziora Mazurskie, zaś plebiscyt zakończy się w 2011 roku. Mamy także plebiscyt na „7 cudów Polski”. Ostatnio na portalu internetowym naszemiasto.pl trwa plebiscyt pod hasłem Perły w Koronie Województwa Łódzkiego 2010, gdzie wśród najciekawszych atrakcji turystycznych regionu znajdują się także obiekty ze Zgierza. Może warto byłoby pokusić się także o stworzenie listy „7 nowych cudów Zgierza”, które byłyby jednocześnie swoistymi Perłami w Koronie naszego miasta? Oto moje propozycje:
1. „Małpi gaj” - który funkcjonuje zupełnie dobrze, mimo iż powstał w miejscu w którym nie ma ani małp ani gaju.
2.Umiejętność budowania nowych domów tkaczy, które zaraz po zbudowaniu mają 200 lat.
3. „Skrzyżowanie Europy”, które powstało w Zgierzu w poprzedniej kadencji Rady Miasta Zgierza, zaś które w tej kadencji zniknęło – choć obu tych cudownych wydarzeń nikt na oczy nie widział.
4. Droga S 14, czyli zachodnia obwodnica Zgierza, która jest niczym jak horyzont: im bardziej zbliżamy się do terminu jej budowy, tym termin ten bardziej się od nas oddala.
5. Fakt, że w zgierskim parku ludzie mogą chodzić po powierzchni stawu, zaś nie da im się chodzić po wielu zgierskich ulicach i chodnikach.
6. Zdolność (granicząca z cudem) przejechania przez Zgierz w godzinach szczytu drogą krajową nr 1- krócej niż pół godziny.
7. Robienie „cudownych” interesów przez władze miasta – nie poprzez stawianie nowych fabryk, a jedynie przez stawianie fotoradarów.

Nie ma żadnej czarnej listy
Z Grzegorzem Napieralskim, przewodniczącym SLD i szefem KP Lewica rozmawiali na antenie Polskiego Radia Program Pierwszy w dniu 9 lipca br. Wiesław Molak i Jakub Urlich.
Jakub Urlich: Panie przewodniczący, dzisiaj mniej więcej godzinę temu w naszym przeglądzie prasy cytowaliśmy artykuł z dziennika Polska zatytułowany: „Kalisz, Błochowiak i Olejniczak na czarnej liście Napieralskiego. Szef Sojuszu rozpoczął czystki w swojej partii po, oczywiście, wyborach prezydenckich”. Jak pan odniesie się do takiego tytułu, do takich doniesień? „Pierwsze ofiary to ci, którzy go na serio nie poparli”.
G.N.: Nie ma żadnej czarnej listy, nie było, nie będzie i nie ma takich praktyk w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Widziałem takie praktyki w innych partiach – w Platformie Obywatelskiej, w Prawie i Sprawiedliwości, wielkie postacie, które zakładały te partie, a już są poza nimi. Natomiast jedno jest pewne i proszę to rozpatrywać w bardzo pozytywnych kategoriach, to jest przegrupowanie sił w samym Sojuszu. Przed nami dwie największe kampanie dla nas bardzo ważne – wybory samorządowe i wybory parlamentarne – i naturalnym jest, że chcemy mieć dobre rezultaty, dobre wyniki i musimy przegrupować siły i dokonać zmian wewnętrznych. I to się będzie działo, ale nikt nikogo nie wyrzuca. Będą dla parlamentarzystów, dla liderów SLD nowe zadania i to jest rzecz w każdej partii naturalna.
J.U.: Ale Wacław Martyniuk jest już byłym sekretarzem klubu Lewicy. To jednak znacząca postać.
GN.: Zgoda, ale jest dalej w klubie. Rozmawialiśmy z Wacławem Martyniukiem o jego zaangażowaniu w komisjach sejmowych, jeszcze wczoraj ustaliliśmy, w których będzie się mocno angażował. Sekretarzem klubu została poseł Stanisława Prządka. Ja bardzo mocno chcę postawić na kobiety. To nie pierwsza i nie ostatnia kobieta we władzach klubu. Będę poszerzał jeszcze władze klubu właśnie o kobiety. To samo, myślę, będzie we władzach Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Oczywiście to nie tylko ode mnie zależy, bo muszą jeszcze w jednym przypadku posłowie i w drugim członkowie Sojuszu poprzeć moje propozycje, ale to są rzeczy naprawdę absolutnie naturalne i proszę tego nie odbierać w sposób negatywny.
W.M.: Ale wicemarszałkiem sejmu został mężczyzna Jerzy Wenderlich.
G.N.: To prawda, doświadczony parlamentarzysta, osoba naprawdę niesamowitej kultury politycznej. Myślę, że gdybyśmy chcieli szukać wzór dla wszystkich polityków takiego naprawdę dobrego sprawowania mandatu posła, to Jerzy Wenderlich byłby na pierwszym miejscu. Przepiękna polszczyzna, umiejętność prowadzenia dialogu, ale również merytorycznego sporu. Wszyscy znają Jerzego Wenderlicha z jego naprawdę pięknych odniesień, umiejętności doboru dobrych cytatów, ale też braku konfrontacji, braku agresji. Ja nie słyszałem nigdy, żeby Jerzy Wenderlich kogokolwiek zaatakował w sposób brutalny, jak na przykład inni politycy. Więc stąd szukaliśmy osoby spośród nas, która właśnie by pokazała tę zmianę polityki. Jak nawoływałem do tego w czasie wyborów prezydenckich, aby polityka była inna, aby polityka była bardziej przyjazna, abyśmy rozmawiali ze sobą, a nie atakowali siebie nawzajem. I właśnie Jerzy Wenderlich jest osobą taką, która utożsamia te wszystkie cechy. No i dodatkowo wielkie doświadczenie jako polityka i parlamentarzysty.
J.U.: A Grzegorz Schetyna jako marszałek Sejmu też uosabia te cechy pana zdaniem?
G.N.: No, to jest decyzja klubu Platformy Obywatelskiej, nie mnie ją oceniać. Ja szanuję wybór największego klubu i partii zwycięskiej, nie chciałbym być osobą, która by ingerowała w ten wybór. My mieliśmy wiele pytań i propozycji do pana przewodniczącego, już teraz marszałka Schetyny. Zaprosiliśmy go na klub, bo uważamy, że właśnie takie powinny być standardy. Najważniejsze funkcje w Sejmie powinny być dyskutowane ze wszystkimi klubami. Złożyliśmy 8 punktów panu już marszałkowi Schetynie, które powinien pilnie wprowadzić, to jest właśnie normalne funkcjonowanie Sejmu, obrona dobrego imienia parlamentarzystów, ale również sejmu, dobrego traktowania opozycji, zlikwidowanie zamrażarki, ale też wprowadzenie godziny dla premiera, żeby pozycja kontrolna Sejmu wzrosła, bo na razie to bardziej rząd chyba kontroluje niż my kontrolujemy rząd, a tak to powinno być. Więc przeprowadziliśmy taką bardzo rzetelną rozmowę z Grzegorzem Schetyną i stąd nasz kredyt zaufania dla niego. I będziemy go teraz oceniać.
J.U.: Bo rozumiem, że on złożył takie deklaracje, że te wasze postulaty spełni.
G.N.: Propozycje bardzo precyzyjne. Grzegorz Schetyna powiedział: tak, przyjmuję, to są dobre propozycje. Oczywiście one nie wynikają tylko z jego dobrej woli, będzie chciał je wprowadzić w życie. Złożyliśmy też bardzo szczegółowe, jak np. powołanie specjalnej komisji dotyczącej nauki, informatyzacji, innowacji, nowych technologii. To jest taki krok do przodu, patrzący w przyszłość. Więc to nie tylko od niego zależy, więc powiedział, że będzie się starał to realizować.
W.M.: A sprawa wiceprezydentury w Polsce?
G.N.: No widzimy, co się dzieje...
W.M.: Powiedział pan, że narażeni jesteśmy na śmieszność w Europie.
G.N.: Tak, to prawda. Wczoraj zresztą na klubie, kiedy rozmawialiśmy z Grzegorzem Schetyną wokół tej całej sytuacji, jeden z naszych parlamentarzystów powiedział: no jak to dzisiaj jest, jeżeli dzisiaj na przykład jeden z prezydentów któregoś z krajów na świecie albo premierów rano rozmawia z wypełniającym obowiązki prezydenta marszałkiem Senatu, a po południu czy wieczorem już z marszałkiem Sejmu i w ciągu kilkunastu godzin zmienia się osoba. Tak naprawdę można powiedzieć, że w ciągu dnia mieliśmy trzy osoby, które wypełniały te obowiązki. No, to jest kuriozalna sytuacja, bardzo niebezpieczna, niebezpieczna dla demokracji, niebezpieczna dla państwa. I pojawił się pomysł, być może do dyskusji oczywiście, tu czekamy na opinie prawników, znakomitych profesorów, autorytetów w tym zakresie, ale wiceprezydent, który byłby na przykład szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, byłby gwarantem ciągłości władzy, byłby gwarantem spokoju i stabilizacji. Gdyby zdarzyła się znowuż sytuacja, że urząd prezydenta byłby w sposób taki brutalny opróżniony bez winy prezydenta, no to wtedy jest osoba, która naturalnie przejmuje jego obowiązki. No, mamy naprawdę bardzo złą sytuację, więc rozmawiajmy o tym. Znaczy to jest jeden z pomysłów, który warto myślę rozważyć i taka zmiana Konstytucji mogłaby być bardzo pozytywnie też przez Polaków odebrana. Chociaż oczywiście pojawiają się głosy, że nie ma takich europejskich tradycji, ale szukajmy rozwiązań.
J.U.: Ale czy są już jakieś odpowiedzi ze strony innych klubów, na przykład Platformy Obywatelskiej? Bo rozumiem, że wtedy miałoby to wyglądać tak, że głosujemy nie tylko właśnie na prezydenta, ale tak jak w Stanach Zjednoczonych na przedstawionego przez niego wiceprezydenta.
G.N.: Na przykład, tak. Aby przeprowadzić takie rozmowy, zleciliśmy odpowiednie ekspertyzy. Jest u nas dwóch parlamentarzystów, znakomitych prawników, którzy tym się zajmują – poseł Rydzoń i poseł Matwiejuk. Przygotujemy pełne ekspertyzy, czy jest to w tych ramach, w których my funkcjonujemy, możliwe do przeprowadzenia. Oczywiście będziemy o tym rozmawiać. Grzegorz Schetyna wczoraj, kiedy przyszedł, zażartował, że mamy osiem dobrych punktów i wiceprezydenta, ale mówił, że jest to warte też zastanowienia, właśnie aby takiej sytuacji niepotrzebnej chyba, takiego zamieszania, że co kilka godzin zmieniamy osobę, która jest prezydentem w kraju, żeby już dalej nie było. Więc też słyszałem troskę w głosie marszałka Schetyny. Wierzę głęboko, że też podejdą do tego problemu bardzo rozsądnie i bardzo merytorycznie.
W.M.: Panie przewodniczący, chce pan zjednoczyć wszystkie środowiska lewicowe? Silne przywództwo bez partyjnego rozdrobnienia?
G.N.: Wierzę, że to się uda.
W.M.: A Marek Borowski, europoseł i założyciel SDPL, mówi: „Głoszona tu i ówdzie w SLD koncepcja „Jedna partia, jeden program, jeden wódz to przejaw arogancji i braku realizmu”.
G.N.: Znaczy ja proszę Marka Borowskiego, żeby już nie konfabulował i nie wymyślał. No ja nie wiem, skąd się biorą te jego pomysły. Ja rozumiem, że jest już poza polityką, poza tą aktywną polityką i że stracił narzędzia do uprawiania polityki, być może jest rozżalony, nie wiem, ale to na własne życzenie. No, jeżeli w ciągu kilku miesięcy udało się wokół mojej kandydatury ogromadzić 26 różnych organizacji politycznych pod koniec mojej kampanii wyborczej, poparły mnie takie organizacje, jak Zieloni i Partia Kobiet, współpracujemy z Unią Pracy, ze stowarzyszeniami, z fundacjami, organizacjami pozarządowymi, no to gdzie tu jest jedna partia, jeden wódz? Mam nadzieję, że Marek Borowski nie będzie opinii publicznej wprowadzał w błąd. Wierzę głęboko, że właśnie wokół SLD... Jesteśmy najsilniejszą partią, to prawda i nie będę tego ukrywał, zbudujemy bardzo szeroki lewicowy ruch. Tu powołam się na profesora Tadeusza Iwińskiego, który mówił, że właśnie lewica powinna być taką lewicą społeczną, taką całkowicie inną niż formuła jednej partii, bo taka jest natura lewicy w Polsce. I ma rację. I taki też ruch będziemy budowali, stąd też te przegrupowania sił w samym Sojuszu, aby taką silną właśnie grupę, taką silną drużynę, bardzo szeroką, bardzo zróżnicowaną zbudować na wybory samorządowe, wybory parlamentarne.
W.M.: I bardzo młodą?
G.N.: Również bardzo młodą, ale nie tylko bardzo młodą.
W.M.: Co dalej z ustawą medialną? Nowelą zaproponowaną przez Platformę Obywatelską? Jak tu Sojusz Lewicy Demokratycznej się zachowa?
G.N.: Pracujemy w Sejmie, jak wiecie państwo, nad tymi rozwiązaniami. My chcielibyśmy, aby wiele naszych rozwiązań, które proponowaliśmy, pamiętacie, w takiej przejściowej ustawie dotyczącej licencji programowej, finansowania mediów publicznych, ale również pomysłów twórców, które są bardzo dobre, my popieramy te pomysły, właśnie prawdziwie mediów publicznych, i będziemy namawiali Platformę Obywatelską, żeby jednak takie rozwiązania, dosyć szerokie były przyjęte, a nie tylko zmiany dotyczące spraw kadrowych, bo to jest za płytkie. Znaczy jest szansa teraz, mi się wydaje, że nawet przy tym układzie sił i przy wszystkich deklaracjach Platformy Obywatelskiej jest szansa, aby właśnie w polskim parlamencie udało się zbudować bardzo pozytywną ustawę, odsunąć polityków od mediów i aby media publiczne naprawdę miały swój charakter typowo publiczny, naprawdę taki bardzo profesjonalny. Ja głęboko w to wierzę. Wiecie, że jestem zawsze za mediami publicznymi i tak też będzie.
Wenderlich nowym wicemarszałkiem Sejmu
Jerzy Wenderlich (Lewica) został nowym wicemarszałkiem Sejmu; zastąpi na tym stanowisku Jerzego Szmajdzińskiego, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Kandydaturę Wenderlicha poparło w głosowaniu 412 posłów, 3 było przeciw, 2 wstrzymało się od głosu, większość bezwzględna konieczna do wyboru wynosiła 209.
Kandydaturę Wenderlicha zaprezentował szef klubu Lewicy Grzegorz Napieralski. Przypomniał, że Wenderlich jest wieloletnim parlamentarzystą i przeszedł wszystkie szczeble pracy w Sejmie. - To również znakomity muzyk, przepięknie gra na skrzypcach, co pokazuje jego wielką wrażliwość. Jego syn poszedł trochę w jego ślady, ale gra na perkusji i tu zawsze jest spór między Jerzym a jego synem - żartował szef klubu Lewicy. Jak podkreślił, Wenderlich jest też "kochającym ojcem".
- Ale przede wszystkim człowiekiem lewicy, człowiekiem bardzo wrażliwym, umiejącym współpracować, konsekwentnym w osiąganiu celów - dodał Napieralski. - Wszystkie jego cechy, ale przede wszystkich piękna polszczyzna, umiejętność rozwiązywania problemów, szukania kompromisu to będzie wielka pomoc dla marszałka i innych wicemarszałków, a dla posłów i posłanek ulga w ciężkiej pracy - ocenił Napieralski.
Jerzy Wenderlich ma 56 lat, pochodzi z Torunia. Jest posłem SLD nieprzerwanie od 1993 roku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy, a także dziennikarstwa i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zanim został posłem, pracował jako dziennikarz m.in. w "Gazecie Pomorskiej". Zajmuje się współpracą ze środowiskami twórców i mediów.

Napieralski proponuje stworzenie urzędu
wiceprezydenta RP
Grzegorz Napieralski zaproponował przeszczepienie do Polski rozwiązania konstytucyjnego znanego ze Stanów Zjednoczonych. Przewodniczący SLD proponuje, by w Polsce utworzyć urząd wiceprezydenta, który mógłby zastępować w obowiązkach głowę państwa.
W ocenie Grzegorza Napieralskiego, pozwoliłoby to uniknąć kontrowersji wokół tego, kto pełni władzę w Polsce, w przypadku, gdy nie może pełnić jej prezydent RP.
Jak napisała "Rzeczpospolita", zdaniem części konstytucjonalistów, do dnia zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego Polska nie będzie miała głowy państwa.
Według niektórych prawników ani prezydent elekt, ani marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, ani zapowiadany marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna nie mogą pełnić obowiązków prezydenta. Po prostu takiej sytuacji, jaką mamy obecnie w kraju, nie przewidziała konstytucja.
Wszystko przez lukę prawną art. 131 ust. 2 ustawy zasadniczej, który stanowi, że obowiązki zmarłego prezydenta wykonuje marszałek Sejmu (ewentualnie Senatu), ale "do czasu wyboru nowego prezydenta". Wybór nastąpił 4 lipca, więc - zdaniem części konstytucjonalistów - od tej daty konstytucja nie przewiduje p.o. prezydenta.

Pasja Pani Anny
Do dnia 31 lipca br. w Domu Kultury w Domaniewicach będzie czynna wystawa Anny Szcześniak.
ANNA SZCZEŚNIAK łowiczanka z urodzenia - od 5 lat niestrudzenie „zapamiętuje” na płótnie piękno ziemi łowickiej. Realizuje swoją życiową pasję podglądając naturę. Inspiracją może być wszystko - plotkująca z wiatrem brzoza, łąka pobielona rumiankami, sad, polna droga, wiązowa aleja, malwy przy krzywym od starości płocie. Pani Anna zasiada przed sztalugą zwykle popołudniu - to pora. gdy zmęczony dzień kończy swoje ostatnie sprawy i powoli szykuje się do odpoczynku, malując artystka wycisza się, uspokaja, wypowiada duszę.

Pani Anna współpracuje z wieloma instytucjami kultury, bierze udział w licznych warsztatach, wystawach. podczas których prezentuje swoje prace.

KP Lewica chce likwidacji
tzw. "zamrażarki marszałkowskiej"
Klub Lewicy przedstawił swoje postulaty do nowego marszałka Sejmu. Posłowie domagają się m.in. likwidacji tzw. "zamrażarki marszałkowskiej", zmiany formuły pytań w sprawach bieżących oraz wprowadzenia godziny pytań do premiera.

- Każda zmiana marszałka daje asumpt do zastanowienia się nad funkcjonowaniem Sejmu - podkreślił Tadeusz Iwiński na konferencji prasowej.

W jego ocenie, mało kto pamięta o art. 95 konstytucji, który zakłada, że "Sejm sprawuje kontrolę nad działalnością Rady Ministrów". - Największą słabością obecnego Sejmu jest wyraźne osłabienie tej funkcji kontrolnej - uważa Iwiński.

Dlatego - jak przypomniał - klub Lewicy kilkakrotnie proponował wprowadzenie do regulaminu Sejmu tzw. godziny pytań do premiera. "W określonych ramach i regułach premier odpowiadałby na kluczowe kwestie" - dodał poseł.

Także w ocenie Anny Bańkowskiej (Lewica) kandydatowi na marszałka należy przedstawić kilka postulatów, które "zaktywizowałyby pracę Sejmu i poprawiły jego wizerunek".

W ocenie posłów Lewicy, należy równo traktować wszystkich posłów, a także dbać o dobre imię Sejmu, m.in. prostując nieprawdziwe informacje. "Jest to w interesie przyszłego marszałka i parlamentarzystów" - uważa Bańkowska.

Innym postulatem klubu Lewicy jest likwidacja tzw. zamrażarki marszałkowskiej i niezwłoczne nadawanie biegu inicjatywom poselskim. Posłowie Lewicy domagają się także, aby w Sejmie odbywało się więcej debat nad projektami ustaw, a nie żeby były to tylko wystąpienia klubowe, co ogranicza posłom zabranie głosu w danej kwestii.

W ocenie Lewicy, należałoby także zmienić formułę pytań do przedstawicieli rządu w sprawach bieżących, które są stałym punktem każdego posiedzenia Sejmu. Jak ocenili należałoby dopuścić możliwość zadawania dodatkowych pytań z sali - przez każdego posła - a nie tylko przez posłów, którzy zgłosili swoje pytanie.

Ponadto należałoby - zdaniem Bańkowskiej - przywrócić stałe transmisje telewizyjne z obrad Sejmu, jako "głównej formy komunikowania się ze społeczeństwem".

Posłanka Lewicy zwrócił także uwagę na pismo, które posłowie niedawno otrzymali, a dotyczy ono przejęcia części hotelu sejmowego na biura administracyjne. Jak zauważyła, zwiększa to wydatki Kancelarii Sejmu, bo posłowie spoza Warszawy muszą wynajmować mieszkania.

- To są główne zadania, które postawimy przed kandydatem na marszałka, mając nadzieję, że podzieli nasze spostrzeżenia i zechce spojrzeć na te problemy jako na szanse, by poprawić prace w Sejmie i wizerunek Sejmu - podkreśliła Bańkowska.

Gimnazjum Powiatowe
w Głownie będzie nadal funkcjonować
Zarząd Powiatu Zgierskiego wydał specjalne oświadczenie, w którym stwierdza, że nowy rok szkolny w Gimnazjum Powiatowym w Głownie rozpocznie się zgodnie z przepisami 1 września 2010 roku. Dokument jest odpowiedzią na doniesienia prasowe, dotyczące likwidacji placówki.

Po zapoznaniu się z opinią dyrektora Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania Ministerstwa Edukacji Narodowej, Zarząd Powiatu Zgierskiego stwierdza, że jej treść nie wyczerpuje całości stanu faktycznego i prawnego, a przez to jest ona nieadekwatna do faktu prowadzenia Gimnazjum Powiatowego w Głownie, wchodzącego w skład Zespołu Szkół Licealno – Gimnazjalnych w Głownie, przez Powiat Zgierski. Wskazać tu należy kilka istotnych elementów sprawy, które decydują o słuszności stanowiska Powiatu Zgierskiego:

1. Gmina Głowno przekazała Powiatowi Zgierskiemu w drodze porozumienia z dnia 28 listopada 2000 r. do realizacji jej zadanie własne, polegające na prowadzeniu gimnazjum dla młodzieży ze swego terenu. Gmina nie przekazała prowadzenia szkoły, jako jednostki organizacyjnej jednostki samorządu terytorialnego, bo w tamtym okresie nie była organem prowadzącym dla żadnego gimnazjum. Realizując porozumienie, gmina nie przekazała powiatowi żadnego mienia ruchomego, czy nieruchomego służącego realizacji tego zadania. Nie wiązało się to również z przejęciem istniejących stosunków pracy.

2. Zgodnie z postanowieniami art. 58 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) szkołę zakłada się na podstawie aktu założycielskiego. W przypadku Gimnazjum Powiatowego w Głownie aktem założycielskim jest uchwała Nr XXVIII/221/01 Rady Powiatu Zgierskiego z dnia 16 lutego 2001 r. w sprawie utworzenia Gimnazjum Powiatowego w Głownie. Akt ten w swej treści i skutkach nie jest w żadnym stopniu związany z uprzednią, czy obecną wolą Gminy Głowno. Przed dniem 1 września 2001 r., a więc przed dniem rozpoczęcia działalności Gimnazjum Powiatowego w Głownie, Rada Gminy Głowno nie podejmowała żadnej uchwały o utworzeniu gimnazjum, a więc nie była organem prowadzącym dla żadnej szkoły tego typu.

3. Uchwała Nr XXVIII/221/01 Rady Powiatu Zgierskiego z dnia 16 lutego 2001 r. w sprawie utworzenia Gimnazjum Powiatowego w Głownie znajduje się w obrocie prawnym. Nie została uchylona przez Radę Powiatu Zgierskiego, ani żaden z uprawnionych organów nie stwierdził jej niezgodności z prawem. W chwili podejmowania wskazanej uchwały oraz w dniu rozpoczęcia działania gimnazjum, to jest w dniu 1 września 2001 r., ust. 5b w art. 5 ww. ustawy brzmiał następująco: „5b. Przepisy ust. 5 i 5a nie ograniczają możliwości zakładania i prowadzenia przez jednostki samorządu terytorialnego szkół i placówek, których prowadzenie nie należy do ich zadań własnych, a także ich przekazywania, w drodze porozumienia, innym jednostkom samorządu terytorialnego.”. Ta treść ust. 5b została ustalona art. 25 pkt 4 lit. c ustawy z dnia 21 stycznia 2000 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem administracji publicznej (Dz. U. Nr 12, poz. 136 z późn. zm.). Kolejna zmiana treści ust. 5b ustalona art. 1 pkt 4 lit. c ustawy z dnia 23 sierpnia 2001 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty, ustawy – Przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego, ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 111, poz. 1194 z późn. zm.) weszła w życie z dniem 21 października 2001 r., a więc w chwili, gdy Gimnazjum Powiatowe w Głownie już funkcjonowało. Biorąc powyższe pod uwagę należy jednoznacznie stwierdzić, że działa ono zgodnie z przepisami prawa. Rozwiązanie porozumienia z Gminą Głowno, dotyczące zapewnienia możliwości spełniania obowiązku szkolnego przez młodzież z terenu gminy w gimnazjum prowadzonym przez powiat, nic do sprawy nie wnosi, gdyż porozumienie to nie dotyczyło zgody Gminy Głowno na utworzenie gimnazjum, ani nie przekazywało wcześniej założonej i prowadzonej przez gminę szkoły, a ustalało jedynie, że do Gimnazjum Powiatowego w Głownie będą przyjmowane wszystkie dzieci z Gminy Głowno celem realizacji przez nie obowiązku szkolnego na trzecim etapie edukacyjnym.

4. Rozwiązanie porozumienia z dnia 28 listopada 2000 r. oraz utworzenie przez Gminę Głowno gimnazjów, wcześniej w Mąkolicach, a obecnie w Popowie i Lubiankowie, w żadnym stopniu nie oddziałuje na funkcjonowanie Gimnazjum Powiatowego w Głownie i z dniem 1 września 2010 r. Powiat Zgierski nie przestaje być organem prowadzącym dla tej szkoły. Tym samym Gmina Głowno nie nabywa uprawnień do jego likwidowania. Do decydowania o jednostkach organizacyjnych utworzonych i prowadzonych przez powiat uprawnione są jedynie organy powiatu, co gwarantuje zapis art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1592 z późn. zm.), stanowiący iż samodzielność powiatu podlega ochronie sądowej.

06-07-2010
 
wstecz   dalej »

Menu
Start
Biuro Poselskie Lewica
Klub Radnych Bezpieczny Powiat Rady Powiatu Zgierskiego
Klub Radnych Lewica Rady Miejskiej w Ozorkowie
Klub Radnych Lewica Rady Miasta Zgierza
FMS
Tygodnik Zgierski
Linki